maras blog

Twój nowy blog

moj pierwszy mikstejp do pociagniecia>>>ill1-tropic_of_scorpio.mp3
70 mega, 51 minut, pure dramenbejs ;D

taxi drivera, dni mijaja jeden za drugim takie same i szare, po 6 godzinach pracy czuje sie zwykle jak zombie a tu jeszcze 2 to go, chociaz to wszystko mija jak wracam na jame robic halas, taki blend: brown paper bag vs power to the people (friction), plus powrot zmutowanych jungli z dread records, oh yeah.
po debiucie mekka tunes scena we wrocku oszalala, jak rok temu na bibe sie czekalo czasem miesiac tak teraz w tygodniu jest biba w srode a na weekend 2, najs!

w sumie nie chce mi sie juz pisac pamietnikow, gupie to

175 bpm

4 komentarzy

mam cwela. wlasciwa kolejnosc prawdziwej zajawki na d&b jest nastepujaca: od skakania na imprach, przez koniecznosc posiadania tych kawalkow na oryginalnym nosniku, do koniecznosci robienia nimi halasu. wspoluczestniczenie w jungle nation bez zajawy na bycie cwelkiem-didzejkiem z nosem w chmurach, wyciskasz z tej sceny tyle radosci wiec daj cos z powrotem, te pare zyli za winyl, sczesana wlepke czy troche potu na parkiecie, oi.

:::

3 komentarzy

żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać żreć kirać tyrać

niebawem

3 komentarzy

zostane trudniej zbywalnym zasobem, co cieszy, babilon docenil moje rzemioslo, a i w ekipie 6 osob jest konkretny rozwoj, weryfikacja i troche otwieraja ci sie oczy po 6 latach freelancingu bez feedbacku (czytaj: powielanie bledow), slowem mowiac poczulem sie jak real pro :)
ogolnie praca w babilonie momentami jest jak zwiedzanie muzeum z zywymi egzotycznymi okazami, mowie o tych wszystkich korporacyjnych cwelach, ktorych widuje, ich styl wozenia sie: gajerki, krawaty i zawsze na wierzchu na szyi smycz z nazwa korporacji, ktora ich przecwelila, plus ich mentalnosc. gdy mijam ich w kuchni to jest zwykle tak ze albo oni, albo ja mowie ze 2 zdania, po czym gadka sie urywa tak jakby probowal sie dogadac aborygen z eskimosem, i dobrze, i chuj.
no ale wczoraj byla okazja poznac blizej zywy okaz – spotkalem go raz, chodzilismy do szkoly sredniej, wzial numer i jak zadzwonil drugi raz jakos mu nie odmowilem w imie starej znajomosci, wiecie, co nie. poza tym mielismy w planach z narzeczona (my # 1 forever! i to nie tak forewer jak łu tang czy cos, heheh), mielismy isc na ruffsoundz jukej garydż najt wiec mialem piekna perspektywe pokazania temu znajomemu troche normalnego zycia i pobujania przy porwanych bitach z moja ukochana. niestety cos totalnie zdupilismy bo okazalo sie ze ten garaż najt to byl wczoraj no i po jednym „piwku” przy stoliku kolega od bankowosci korporacyjnej (typ standardowy-szarak-cicha-woda, wakacje kuba albo kenia, koszula elegantsza w ukosne paseczki, zrenice wyjebane chyba od koksu) zaproponowal ze pokaze nam, uwaga, „inny swiat”. heh, od razu mowie ze mnie nie wpuszcza, nie ma bata, ale chodzcie chodzcie, ok, idziemy, bandzia oczywiscie dla bananow, paletaja sie kurwiszcze i kolesie rozpaczliwie probujacy w sobote zapomniec o swojej samotnosci, hajs, spocone czola, kolekcjonowanie numerow telefonow, przeplacone drinki, wieje taniocha na maksa rozumisz, taka przeplacona taniocha, ale zanim co to najpierw oczywiscie nie chca mnie wpuscic za wyglad, co jest dla mnie pokrzepiajace, wiecej w sumie nie ma co opowiadac bo naprawde przykro mi i szkoda tych ludzi z, jak to nazwal korporacyjny kolega, „innego swiata”, ale na koniec zostawilem piekny punchline z tekstu, ktory Kaja zapodala temu bramkarzowi co mnie nie chcial wpuscic, szlo jakos tak: „popatrz na siebie jak ty wygadasz, ciebie by tu w zyciu nie wpuscili cwelu, to masz tak na przyszlosc”. hahaha koles normalnie odpadl i niezle z tego byly deski, a swoja droga to moja kobieta potrafi sie za mna wstawic, SZACUN!

jestem

2 komentarzy

łatwozbywalnym zasobem, z sześciomiesięcznym terminem ważności, łatwoodnawialnym.

to byl

1 komentarz

ostatni bialy autorytet.

masz

8 komentarzy

juz jakas tam prace, teraz wypada miec samochod; do czasu jak juz bedziesz miec samochod to na bank bedziesz tez miec telewizor, a jak masz juz prace, samochod i telewizor to jestes ujebany na dupie przez 90% swojego czasu – that’s the bottom line

smialem sie kiedys, jak uslyszalem od ziomka, ze jego kolezanka powiedziala, ze bart i maras to legendy bloga (LOL). tak, czy inaczej, po 3,5 roku dzialalnosci maras.blog odchodzi do lamusa (a raczej do lokalnego archiwum na moim kompie) – glownie z powodu maila, ktory dostalem z zeszlym tygodniu (pod tytulem „! ujawnianie informacji poufnych”), faktycznie, zdarzylo mi sie 3 lata temu zamiescic cos gupiego, z czego mogly byc niezle dymy :// wielka sorka za to, no i wielkie dzieki dla wszystkich, ktorzy tu zagladali,
big ups!!!
poza tym po tylu latach formula bloga zdazyla sie wypalic, wiec przyszedl czas na podejscie do tematu do ktorego przymierzalem sie jakies 2 lata temu, ale nie bylo okazji – szykuje bloga z tlumaczeniem ksiazki w odcinkach – chodzi o No More Prisons, pozwolenie autora jest aktualne, wiec sprobuje sil w literaturze faktu. zobaczymy jak to pojdzie, jak postawie strone to dodam tutaj link, powinno byc pod choinke, w tych okolicach mniej wiecej, yo!
helman(małpa)wp.pl

>

2 komentarzy
IMG_0134.JPG


  • RSS