maras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

za miesiac rowno yo. za tydzien przyjezdza do mnie milosc, yoyo ya, poki co jeste wysuszona bladziocha. kazda wyrwana wolna chwile wykorzystuje na ucieczki do wewnatrz, zeby na sekunde chociaz przestac myslec o meblach bo okurwieje, no wiec wyrwalem sie i wjechalem rowerem na gorke kawalek za miastem, na sama gore idzie asfalt i jest podswietlona reflektorami, bo miesci wielki krzyz, widoczny przy wyjezdzie z jeleniej gory do wroclawia, moj ziomek, jeden pojazd, mowi, ze ten krzyz to jest nic innego, jak litera „t” w napisie „satan”, ktory to napis on widzi w calosci, a nam, zwyklym smiertelnikom pozostaje tylko to „t”. no niewazne, wjazd, siad i kontemplacja, w sluchawkach wypasione sofa surfers, jest bosko, widoczki nutka i nikt nie truje mi pizdyy no i zeby nie bylo tak idyllicznie po 7 numerach zdycha bateria, a zaraz potem, zeby nie bylo ze ciesze sie cisza, obok podjezdza fiesta wypelniona 3 cieciami z nastawionym na maxa chujowomodnym rapem w sztucznie przybrudzonych dzinsikach okularkach puszystych wloskach i z dretwymi gadkami i wysiadaja i jebia mi audio napierdalajac caly czas na glos o hajcu w stylu: „aa, no a wulkanizacja to jest kasa, stary, nowe i uzywane opony i splywa ci caly czas benga benga benga, byleby sie tylko w dlugi nie wjebac”, na co drugi napierdala o jego minimalnych cenach za kubik (gowniana sosna, jak sie domyslam po cenie;)), a trzeci jest backwokalem, bo podkreca obu i sam nie ma nic do powiedzenia. jeden kolezka troche sie szczypie i mowi wreszcie do drugiego: to co? moze chmurke? na co ten mu odpowiada: niee, nie, prowadze, i jak to slysze to niewyroba i spierdalam asfaltem posrod superswiezego lesnego powietrza w dol, chuj w dupe pizdowatym cwelom i wszelkiej masci postaciom pokrewnego pokroju. wracajac do tematu wakacji, to gdzie uciec, zeby nie musiec znosic tympodobnego towarzystwa???????

telefon na minus, fajny byl, wodo i wstrzasoodporny siemens. jako osoba podwyzszonego ryzyka jesli chodzi o patynowanie wszelakich dobr materialnych, mam cos podobnego na oku.
na plus 4 plyty od .a (thx!), w tym jeden drumowy dj food i jeszcze jeden rzadzacy dj food & DK z najbardziej pojechanym na swiecie numerem na temat tempa z blackaliciousem na mc, 10 gwiazdek jak nic, pacjent razem z bitem bardzo plynnie stopniuje tempo od slow-slow do hiperfast, z tym numerem na walkmanie nie sposob sie oprzec przyspieszaniu kroku prawie do biegu plus banan nonstop na ryju zawsze i wszedzie yo

zapraszam do nas, sajt helman-kviatkoffsky calkiem swiezy, licznik pokazuje 001 YO >>>>

biedermeier.JPG

plastikowa pizda edyty gorniak, cena 140 000 ¥enow plus koszty przesylki.

jestem

1 komentarz

pogodzony ze wszystkim(i). staram sie jak moge

czesc I:
zmeczenie, zmulka i jakis smutek, zajechalem pod jame ale cofka na stacje benzynowa obok, debowe mocne * 1 i jeszcze kawalek dalej na pusty parking pod hipermarketem skad widac moje okno na 7 pietrze, a w nim widze mojego kocura gapiacego sie tepo na ulice. dokladnie wiem, co on czuje – wyczekuje swojej kici.

wieczor cz II:
sprawdzam mejle i nagly zwrot: zaczynam biegac w excytacji po pokoju bo wtem otworzyly sie naraz 3 potencjalne kanaly zbytu na to, nad czym poce sie juz kilka miesiecy (1.antyki 2.repliki i 3.wlasne swieze gowno). YO YO YO!!! now don’t you just fuck it up, kid! :)))

w ramach planu „nie-chodz-do-nich-niech-to-oni-do-ciebie-przyjda” w przyszlym tygu otwieramy magazyn ze starymi meblami. pomysl narodzil sie przy blantach z jednym zasluzonym weteranem sceny punkoskiej bo przeciez ej, mamy bigbig warsztat w centrum miasta(miasteczka), nic nas to nie bedzie dodatkowo kosztowac, nie bedziemy sie musieli bujac po handlarzach a przy okazji pojdzie kilka rzeczy do lokalnych albo wylapiemy kilka sztuk z tych tabunow emerytow aus dojczland, ktore codziennie nawiedzaja hirschberg (bo tak sie nazywala JG w czasach gdy ci emeryci byli w wojsku pod nieciekawa flaga) i w ramach zadoscuczynienia krzywd za drogo opchniemy im jakas alte charakta bidamaja replika. poza tym dalej pozostajac w branzy to chodzilem za blantami i spotkalem znajomy squad ktory poza blanciarzami okazal sie meblarzami na wystepach w holandii. normalnie jakas schiza.

bylem dzis na deser – konczymy konkretny rzut mebelkow (5 sztuk), w ramach ktorych wycinalem elementy z hebanu i kosci sloniowej, materialow ktore zostaly juz na ziemi wyczerpane, to bylo cos jak blunt z duzej cohiby nabity jamajska sensimilla popijany ajerkoniakiem ze stuletniego remy martina i przepiorczych jaj ;PP

to norma – zasmiecona wycieraczka, skrzynka pocztowa i emailowa, ale ostatnio najpierw pojawil sie spam w komentarzach do bloga (2 notki nizej), a dzisiaj rano formy nekania mnie przybraly ekstremalna forme, budzac mnie telefonem na numer stacjonarny z jakas pania zachecajaca po angielsku z azjatyckim akcentem do powierzenia moich decyzji inwestycyjnych na rynku papierow wartosciowych jej firmie, fuckkk

dowiedzialem sie ostatnio, ze to nie zarcie na szybko powoduje wrzody zoladka, tylko jakastam bakteria, no i dobrze, bo od typowych ostatnio gastro strzalow w klimacie 30sekundowa obiado-kolacja po polnocy przed komputerem mialbym wieksze (wrzody) od samego zoladka chyba. hajlajtem dzisiejszym byl telefon z malutkiej wyspy na Morzu Polnocnym z przekazem szumu fal tegoz morza. naprawde slodkie. hmmmmm jakby tak nicnieporobic na tej plazy w towarzystwie autorki tego przekazu.. klika dni chociaz?


  • RSS