maras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2003

foty marzec

1 komentarz
grzesiek_sm.JPG

bo coz wiecej czuc, gdy slyszy sie, jak z naszego kraju kowboje powoli robia swoja kolonie?

jestes

5 komentarzy

moim cardiamidem moim opatrunkiem wyjalowionym moim prozakiem moim yohambinum moim ibupromem max 400 mg :*

dzisiaj, i nawet nie chodzi o wojne, zaczal sie maxymalnie chujowa aura, szaro syfiasto i zimno, wszyscy podkurwieni i warcza na siebie, po miescie jezdza erki na sygnale, pod moim wlasnym warsztatem poustawiane jakies fury i dla mnie nie ma miejsca, wpadam do narzeczonej do apteki a ona ze lzami w oczach bo jej szef jest totalnym chujem i nawet nie moge mu wjebac ani nawrzucac, bo jest jej szefem i to jej pierwsza praca i zalezy jej na niej, w miedzyczasie zalapuje sie na urywek BBC, w ktorym na zywo z kuwejtu wystepuje reporterka w masce gazowej na glowie i z wyjebistym dekoltem (brawo, piekne polaczenie), potem dalej sie wkurwiac, bo odwiedzam mame w szpitalu (przepuklina, szpital oflagowany na czarno niczym cech kominiarzy albo chuj wie co), mama mowi, ze operacja spoko, tyle, ze jej drena dopiero doktor odkrecil, przez 24 h po operacji dren byl zakrecony i nie spelnial swojej funkcji, durna pielegniara zapomniala, wylaze ze szpitala, pizdzi jak chuj, wsiadam w kapturze do samochodu, nic nie widze i cofam, zeby wyjechac i wypierdalam z hukiem w fure zaparkowana za mna (jak ja to zrobilem???), cale drzwi skasowane, za to moja fura cala, pierwszy odruch to zrywka, no ale chwila, trzeba cos zrobic z tym pojebanym dniem i nie poglebiac totalnie juz zjebanej karmy wiec wracam zostawic kontakt za wycieraczka, jak sie okazuje slusznie, bo lola z kiosku obok zna kolesia, ktoremu rozjebalem fure i spisala moje numery, no wiec polubowne rozwiazanie sprawy, jeste 4 stowy w plecy, no ale jakos wszystko cichnie i reszta dnia w normie.

od

1 komentarz

jakiegos czasu zyje w swiecie okrojonym z rzeczy nieistotnych – mącenia sie, melanzy, dziwnych znajomosci, myslenia co gdyby, bezproduktywnego przesiadywania w sieci. zostaly tylko najwazniejsze rzeczy – milosc, przyjazn, samorealizacja i (=) pracapracapraca, wszystko w jakis sposob powiazane ze soba. dla ziomkow lapiacych sie w kategorii „przyjazn”: wcale sie nie wykruszylem, sie spotkamy soon.

rufus_sm.jpg

troche dziwna pora na dodawanie notki, no ale dopiero skonczylem poniedzialek. ostatnio kilka razy uslyszalem pytanie „a tak wogle to ile pracujecie?”, i to nie dlatego, ze ludzie sie martwia, czy aby sie nie przepracowujemy, tylko raczej dlatego, ze widza w nas leserow (po stajlu, podejsciu, pogladach itd). no jak uslyszalem to samo pytanie po raz czwarty to wymyslilem odpowiedz: no wiesz, staramy sie nie przekraczac 15 h na dobe i rzadko schodzimy ponizej 12, [w domysle chcwd, ciekawe ile ty pracujesz skoro sie o mnie martwisz?].

no niewazne, z newsow moj kot biega po sufitach, mam komore (okazalo sie, ze bez dalej sie nie da), kalendarzowo wybija mi 2 rok blogowania (jakos naturalnie to przyszlo), nowy massive zaskoczyl +++++ oraz nazbieralo mi sie w cyfraku kilka fotek wiec szykuje sie jakas swieza galeria


  • RSS