maras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2002

NYC

4 komentarzy

nowy jork to john coltrane, henry miller, jim jarmusch, andy warhol, john starks, bad brains, spike lee, jack kerouac, chuck D, robert deniro, beastie boys, pat riley, frank lloyd wright, woody allen, lempicka, sikora, slesinger, miles davis, scorsese, salinger, mos def, malcolm x

bust it

1 komentarz

dobra, rzeczy zdarzaja sie zbyt szybko, jedyne co pozostaje, to fragmentaryczna relacja:
strzal miesiaca: „przypadek klary”, zaczne od konca: historia pokazuje pojebane przypadki tytulowej klary, melanz towarzysko-seksualny, na koniec postmodernistyczna rozjebka wszystkiego w drobny mak, cytat kluczowy: wszystko, co sie z nami dzieje, to DECYZJE, ktore dopasowujemy do uczuc i calej reszty, wchodzi w bit mojej osobistej historii na maxa, ale ta historyjka to 25% calosci, do tego dodaj multimedialna interakcje ruchomej sceny przed moim nosem (1szy rzad) na ktorej jeden z aktorow patrzy przez oko cyfrowej kamery od wewnatrz sceny, 2 telebimy + teledyski + komputery + ELDO na zywo, odstawiajacy ostatni kawalek w duo z Kinga Preis, max…. mam za duzo pisania, zeby sie szarpac na pelnoprawna recenzje, ogolnie ta sztuka to postmoderna do tego stopnia, ze na spotkaniu popremierowym jakis uczony pajac pizza face z 3ciego roku teatrologii oskarzal autorow, ktorym produkcja Sztuki zajela 2 lata, o to, ze ‚to nie jest teatr’…. hmm, tato, nie zatrzymasz tego gowna, a fakt, ze dzieciaki przychodza i bez przymusu ogladaja dobrych aktorow w nieserialowym wydaniu jest wystarczajacym powodem, zeby wziac i spalic cala wydumana teorie z jej gupimi zakazami. znacie tych kolesi: pokurczeni, pierdola caly czas o „tu wstaw cos, co porzejdzie przez twoja klawiature”

pakuje sie, wypalilem ponad 10 godzin muzyki, zegnam sie ze wszystkimi, szykuje sie na zmiane dzielnicy, z Zabobrza na
B to R to O to OK, L – Y – N is the place where I['ll] stay
the B to the R to O to OK, L – Y – N, best in the world and whole USA

pale plyty na wyjazd: musze zmiescic sie w 10 egzemplarzach wraz z instalkami i danymi, no i przy okazji przegladania swoich zasobow stwierdzam, ze nie zabiore ze soba ani jednej nutki z gitarami, ok, bedzie jeden wyjatek: ny hardcore mieszany z dubami (smalonymi :P), no wiec jest tak: 1 egzemplarz h-h.pl. 1 h-h.fr, 3 razy h-h.west/east, do tego astrud/bebel gilberto/herbie_hancock/inny_jazz, plus w calosci kanon ill communication & check yo head, + ’70s funk mieszany z remixami beasties, powinno starczyc zeby sie wygodnie zadekowac na east coascie, bart jest juz w New Orleans, niebawem dzezujemy razem w stolycy masta..
dziwnie aura zrobila sie wiosenna, co nieodlacznie zwiazane jest u mnie ze stanami przypominajacymi benzedrynowe pobudzenie, windziocha maaaaaaan
zaczynam sie odzwyczajac od przywiazania do miejsca/lokalizacji, przyklad: wrzucilem do sieci swoja ksiazke adresowa, w przyszlym tygodniu szykuje antologie textow potrzebnych do trzymania wlasciwego kursu w sytuacji, gdy pojecie domu jest zredukowane do, no wlasnie, czego?? miejsca, gdzie trzymam walizki? laptopa? nieeee, raczej tego, co mam w glowie, sercu i ludzi, ktorzy sa ze mna.

miscellanea

6 komentarzy

dzisiaj obejrzalem jej walke: can’t fuck with her

pojutrze kupuje bilet lotniczy na 8.02 i wyglada na niezle pozegnanie

w czwartek grammatik na scenie, tym razem z kinga preis w Przypadku Klary

:::

1 komentarz

yah, police & thieves, nie wiem ktorzy gorsi, za to wiem kto szybszy: w niedziele byla do sprzedania komora (30 zl) i aparat (350) – goraca cena, poszlo w eter, to se ne vrati.
a propos policji to bliski bylem gupiej wtopy: poszedlem do sądu zaplacic kare, otwieram drzwi i z rozpedu wchodze w bramke do wykrywania metalu ::: pip, piiiiiiip (po zadymie z bombami w sadzie w JG jak jest konkretna rozprawa to menda weszy), no wiec ok, wyjmuje klucze, monete, przechodze, znowu pip pip dup cyk cyk, kurwa, mieli mocno podkrecony sprzet, bo lapalo wszystko: sygnet, zamki od kurtki, zapalniczki, kurwa, nawet sreberko, w ktore owiniety mialem material, dobrze ze nie wnikali co to i skad to
poza tym jest cieplo i padaja deszczu strugi, rozbilem bank, bedzie na bilety i pozegnania, bo hej, dzis zdalem sobie sprawe ze zostaly 2 tygodnie do wybitki stad!
tommyboy znow podbil mi trzecie oko:
gateisopen.jpg

ale zjazd. awangarda wro zapodaje pitu pitu bitem i chichaaaacha wu wu wu skreczem buhhhhhheh
szosta po poludniu w sobote sie zbliza co nieomylnie oznacza wystukanie 10 cyfer i zadanie jednego pytania dzie jestes? odpowiedz jest zwykle dzie zwykle i wszyscy zadowoleni.
telefon od J: 2 problemy: jeden: zajebali mi z torebki minolte za 1700 PLN (pozyczona) i telefon + ktos, na kim mi zalezy calkowicie zle ocenia mnie, moje intencje i traktuje mnie jako zrodlo swoich problemow….. rady jak zwykle: pierdol przedmioty bo sa nietrwale, pierdol to co o tobie mysla bo wiesz kim jestes.
co do kamiennych czesci ciala: jest pieknie, gdy glos serca jest polaczony z glosem kutasa, nie chce niczego innego
kurcze, zle mi sluchac o rozstaniach, a w ciagfu ostatniej polowy roku prawie WSZYSCY z mojego otoczenia doswiadczaja sakramentalnego ‚dowidzenia’, no comments ‚cept for: uwypuklaj pozytywne strony wszelkiej chujni spotykajacej cie.
dzisiaj do blanta i browara przygrywa mi na zywca WWO

||||||||||||

1 komentarz

tak to jest jak moj provider zmienia software – wystarczy, zeby wyciac 3 dni z sieciowego zycia

ciagne cali agents od zioma: dziekuje.

generalnie ostatnio nie szedlem za glosem serca, tylko tej drugiej pozycji z anegdoty o H Millerze, do tego lykam duzo roznego scierwa ale mysla jestem juz daleko stad .. za 3 tygodnie zostawie wszelkie gowno za soba.. na razie wciagam wszystko co niedobre, typowe u mnie w styczniu. w lutym wszystko bedzie inne, nie obiecuje sobie tego, wiem to.

siema, nie mam sieci :((((((, back soon

marihuana

7 komentarzy

zaczne troche naokolo: przypomina mi sie jedna rozmowa z D, w ktorej ja i on, (kolesie po 25 lat, czytaj w wieku, w ktorym funkcjonujemy jakos tam zawodowo), poruszylismy temat: „czy otwartosc w kwestii uzywania narkotykow moze mi zaszkodzic?”, ogolnie bylismy zdania, ze nie, ale wtedy przypomniala mi sie taka akcja: chodzilem w college’u na zajecia z konwersacji, ktore prowadzil James, typowa jankeska prawicowa swinia, emerytowany oficer Navy, ktory przy okazji prowadzil pisanie (rowniez pracy dyplomowej) na moim roku. pewnego dnia, czy chciale(as), czy nie, na konwersacjach musialo dojsc do tematu NARKOTYKI.. pare textow, nie wytrzymalem i wylozylem o co chodzi, co z czym, ile, i jak. spoko, jakneska swinia przyjela do wiadomosci, i bylo git. jakis czas pozniej zadal na pisaniu persuasive paper, a ja, z czystej przekory i dla sprobowania, czy potrafie pisac pro-czemus-w-co-calkiem-nie-wierze, napisalem prace na temat ‚dlaczego miekkie dragi nie powinny byc zalegalizowane?’. James dal mi za temat 5-, wytknal bledy, i po zajeciach mowi, ze moze mi pomoc poprawic bledy i zredagowac calosc, kurwa po co sie pytam?, na co on mi: ‚moglbys to opublikowac’, i zaczynam kumac, ze prawicowa swinia chyba ma wczutke antydragowa…. OK, minelo okolo roku, ja zapomnialem o sprawie, i przyszedl czas pracy dyplomowej, ktora pisalem o Vonnegucie jr., jankeska swinia wstepnie ocenila ja bez zastrzezen, przyszedl czas egzaminow, ktore zadowolony zdalem, na dyplom zerknalem tylko raz, ocena koncowa mowi: 5 i jest git. jednak kilka miesiecy potem, moj stary, bo nie ja, poddal moj dyplom obdukcji i wkreca mi: ‚ej stary, chyba nie piszesz tak najlepiej, skoro za prace dyplomowa dostales 3,5..’ – ‚skoncz pierdolic tato, mialem zajebista prace i jako jedyny z grupy nie sciemnialem wymyslajac fikcyjne wyniki badan, tylko zrobilem wzystko od poczatku do konca!’ (tak tlumaczac na nasz jezyk brzmiala moja kwestia do helmana seniora), ale helman snr pokazuje mi dyplom, na ktory jakos nie mialem okazji rzucic okiem, i jak byk jest napisane: ocena ogolna: 5, ocena pracy pisemnej: 3,5. hmmmmmmmm, wiem, ze zdarzaja mi sie (szczegolnie na blogu) debilnie megalomanskie wkrety w stylu ‚ssajcie moje stopy’, ale co do tamtej pracy nie mam watpliwosci, ze byla co najmniej dobra przecinek pięć. i kojarzac fakty, uklada mi sie obraz jankeskiej swini uwazajacej mnie za narkomana, ktory co nie napisze, nie zasluguje na dobra ocene……. James myslal, ze dajac mi gorszy stopien moze mi cokolwiek zrobic, pitiful motherfucker. wracajac do tezy, jesli chodzi o poziom studiow, wniosek brzmi: otwartosc w kwestii uzywania nartkotykow nie moze mi zaszkodzic, bo oceny sa nic nie warte. jesli chodzi o kolejny krok, czyli zycie zawodowe, to powiem wam jedno: na rozmowie o prace w cvonline.pl stawilem sie po wypaleniu skreta z haszem, a potem wielokrotnie robilem se z szefem jaja na temat jarania, bez problemu. wiadomo, nie wszyscy maja takich szefow, szczegolnie w obecnej przejebanej sytuacji ekono (ani ja, ani moj ex-szef nie pracujemy juz w cvonline, bynajmniej przez narkotyki). ten text zaczyna sie przedluzac, wiec do rzeczy: chce powiedziec, ze, patrzac nawet po blogach (niby pisanych prywatnie), zauwazam, ze ludzie nie maja jaj, zeby powiedziec dosadnie: owszem, uzywam narkotykow. dopoki trwac bedzie ta sciema, nie bedzie mowy o dekryminalizacji, a co dopiero legalizacji miekkich narkotykow w polsce. wiecie jak jest, prawie kazdy jara, a jesli mowimy o ludziach, ktorzy maja glos (szczegolnie w internecie), liczba swobodnie przekracza 60%. wiec jesli publikujesz niezaleznie w sieci, nie pierdol o unoszeniu sie centymetry nad chodnikami, tylko powiedz to wprost, nie ukrywaj sie ze swoim gownem, tylko je afirmuj!!!

rzeczywistosc jest po to, zeby ja zmieniac, mysle, ze w sieci jest miejsce na wywieranie presji, i mam nadzieje, ze uda mi sie z chlopakami znalezc metode, dam znac, jak bedzie gotowe ;))

ok, ostateczna data obrony mgr to 5 luty, dwa dni pozniej trasa wawa-helsinki-ny, gdzie bart czeka na mnie ze spliffem (trzymam za slowo heh), no i ogolnie zaczyna sie jazda… poczatkowo planowalem wjazd w cieplej kominiarce i t-shircie ‚burn pentagon burn’ ale on the second thought zdaje mi sie, ze wladze celne nie docenilyby tego gestu, wiec ze stajlem pojade w inna strone.

chlopaki, czy czesto spotykacie dziewczyny, ktore po wzajemnej wymianie uslug zachowuja sie normalnie, czytaj: nie traktuja was jak sofe, kelnera, telefon zaufania, albo taksowkarza?!? jestem w szoku.

oplywam w dobra nute, spoznione dotarlo do mnie ‚how the west was won’ cali agents leci na okraglo, jeden zgrzyt: jak mozna cenzurowac underground? moja kopia kopii niewiadomego pochodzenia ma powycinane faki, szity, a w jednym miejscu wyciszone jest goddamn (!!) co to kurwa jest? obiecuje nie przeklinac przez dwa tygodnie jesli dostane pelna wersje tego lp.


  • RSS