maras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2001

, czekalem, patrzylem jak to robia inni.. teraz 4 sciany, ja sam, juz nie patrze na zewnatrz, bo wiem, ze potrafie co najmniej tak dobrze. 1 nowy sajt zrobiony, 1 projekt sajtu w przygotowaniu, 1 design sajtu w przygotowaniu, 2 szablony wyciete, 3 projekty t-shirtow do druku :P

co jest, bedzie o blogach i blogowaniu slow kilka teraz, pewnie wiecie, o czym mowie: internetowy dziennik to sposob na tworzenie/zmienianie swojej tozsamosci. znacie to: zagladanie na bloga kilka(nascie) razy dziennie (czy sa nowe komentarze), zmienianie juz wprowadzonych notek, myslenie o nastepnym wpisie w najdziwniejszych momentach? swiadomosc tego, ze to jest dziennik publiczny sprawia, ze zdarza sie, ze blog dominuje osobowosc blogera. mi z ta dominacja udalo sie uporac dzieki sporadycznej autoironii (komentarze), no i raz zdarzylo sie cos takiego: mialem pod rzad kilka wpisow, o ktorych sadzilem, ze sa zajebiste, na istotne tematy itd, ale nikt ich nie komentowal, co jest?, pomyslalem, i po jakims czasie stwierdzilem, ze hej, pisze to dla pisania, a nie dla komentarzy… od tego czasu nie martwie sie statsami itp. pewnie, ze sprawia mi frajde interakcja i wywolywanie odezwu, ale to jest na drugim miejscu.

mahdi opracowal fajna technike komentowania – polega na tym, ze kazdy pisze na swoim podworku, demonstracja – kliknij na tym linku, a pozniej na linku we wpisie, pozniej na kolejnym linku w kolejnym wpisie, i tak jeszcze dwa razy. pozornie oczywista, ta technika jest mocno postmodernistyczna i intertekstualna, przypomina Lolite Nabokowa (w calej ksiazce jest zlinkowanych ponad 60 innych dziel literackich – zasluga genialnego Roberta Stillera, ktory tlumaczac wykumal nawiazania i wrzucil je do przypisow nawiasem mowiac), a jeszcze bardziej przypomina to rzeczy, ktore robi Mark Amerika.

zjechalem z tematu, wiec cofka: faktem jest, ze blog moze porysowac beret bloggera, jest taki koles, ktory podpisuje sie [a], prowadzil fajnego bloga, ale w ktoryms momencie mialem wrazenie, ze przekroczyl pewna granice, byl mniejszy od swojego bloga.. mam nadzieje, ze [a] ma sie dobrze, mozliwe, ze moje wrazenie co do niego bylo bledne, rownie dobrze moglbym sie posluzyc nastepujacym przykladem: gdy niektore zwierzeta dostaja lustro, wariuja. jest jeszcze jeden przyklad, blizszy tego, o czym chce powiedziec: naukowcy udowodnili, ze uzywanie lustra podzielonego na 2 czesci (takie jak na szafce w lazience) sprzyja rozwojowi schizofrenii.

hmmmm, co z tego? fakt, czas na powiazanie wszystkich watkow, a wiec tak: zrobilismy ostatnio blog Doppelganger, ktory eksploatuje motyw sobowtora, lustra, dwoistosci – ogolnie rozszczepienia. wszystkiemu towarzyszy logo przedstawiajace dwie polowki twarzy, no i jest git: ludzie odwiedzaja strone, zaczynaja kumac baze, mamy zajawe, bo jaki sens byloby robic cos, co cie nie pochlania? zdrukowalem sobie nawet logo Doppelganger w formacie A4 i zapodalem na sciane… zerkam na nie kilka razy dziennie, czesciej niz w lustro w lazience, dodaje kolejny wpis do doppelgangera…. mysle se nagle: Maras, STOP cos sie kurwa dzieje..! jeszcze nie schizuje, ale sama obecnosc tego logo na scianie wprowadza jakis dziwny niepokoj – intuicja kaze mi unikac tego obrazka, czuje niebezpieczenstwo tego, co czai sie gdzies TAM, druga, pojebana polowka.. moze jestem przesadny, ale zdejmuje to scierwo ze sciany.. Kepinski pisze, ze schizy dostaje sie przed trzydziestka albo wcale (cos kolo 10% przypadkow wystepuje u ludzi 30 +), mam jeszcze 5 lat, wiec ostroznie hehhh.. pewnie przesadzam, pewnie to dlatego, ze sam go zrobilem, ale ten obrazek ma moc.. wycialem z nim szablon i niebawem rozprowadze go na ulicach mojego miasta – moze bedzie jakas rewolucja :P ?

maras

Brak komentarzy

jest dopiero 0:14 ide (JUZ) spac: ostatnio siedzialem do 5 rano i wstalem o 16, z jednej strony to fajna taktyka na wymijanie sie z rodzicami, gdy chce miec spokoj, ale jak dzisiaj (wczoraj) wstawalem, slonce juz zachodzilo, grozi mi wilkolactwo, ide spac.
ps: ej, obiecuje sobie, ze kiedys w koncu dorzuce linki, ne dzisiaj, na pewno nie jutro ani pojutrze, raczej nie w piatek.
ps2: powiem wiecej, ‚Before End’ jest zajebisty od 1:55 – wtedy sie zaczyna sampel z koncertu hendrixa i ta nawijka: ‚mozecie se juz isc, to tylko jam, idzcie se juz…..’ :)).

dlaczego noon = warszawa? posluchaj, przeczytaj. poza oczywistymi rzeczami, jak np. tytul 6 kawalka, bleak output jest jednym z niewielu przypadkow, w ktorych z kupy szarzyzny i smutku, tworzacych to miasto, komus udalo sie zrobic cos wartosciowego – porownaj z ta beznadziejna chujnia, w ktorej nurza sie molesta (nawiasem mowiac te dresy graja dzis w moim miescie – omijam). ta plyta jest jedna z takich rzeczy, ktore wpadly mi w rece i trafily w sedno jesli chodzi o moj nastroj i mysli w danej chwili – nauczyla mnie doceniac listopadowa szaruge („’twas a grey november afternoon, ’twas raining. i was sitting by the fire, but i wasn’t reading, i was thinking about the past.”, „i am alone. you are not here. why? tell me, why?”), smutek jest tylko nastrojem i tez mozna sie nim cieszyc.. co wiecej, moge sie pokusic o nazwanie ‚bleak..’ concept albumem – wszechogarniajaca melancholia obecna w muzyce i we wstawkach z nawijkami jest wzieta w klamre tego tekstu, ktory z poczatku wydal mi sie lakoniczny, ale znalazlem w nim drugie dno: i tak jak w zyciu; czasem .. bywa .. fajnie, czasem mniej fajnie, czasem bywa przyjemnie, czasem mniej przyjemnie, szczesliwie, mniej szczesliwie…. czyli znowu relatywizm/obiektywnosc w podejsciu do tego, co sie odczuwa...
muzycznie, ludzie laduja noona w szuflade ‚d.j. shadow’ ale poza kawalkiem >spleen<, w ktorym stopa i werbel kopie mocno i oszczednie klaniajac sie w strone shadowa, reszta nie jest tak oczywista – np. jesli chodzi o vibe, >after< kojarzy sie predzej z roni sizem z ‚new forms’ itd. itd., ale to bez sensu, noon kojarzyc ma sie z noonem i warszawą. jest jeden cytat z plyty, ktory idealnie oddaje to, jak czuje sie we wszawie: a lonely traveller in the crowded desert.

1234

2 komentarzy

1). Doppelganger zespamowal dzisiaj ponad 100 osob, nie przepraszam, bo uwazam ze warto zajrzec, poza tym na bannery nie mam kasy

2). justyna mankoffska obchodzi dzisiaj 20. urodziny. rosnij duza malutka!!

3). dawno nie bylem w szczecinie…

4) dawno nie bylem w warszawie.

ok, na razie nie zespamowalem swojej ksiazki adresowej tym linikem, wiec jestescie pierwsi:
2face2.jpg
dzieki tommyboy!!!!

negatywne wajby o tej porze roku to norma chyba, znalazlem w szufladzie ‚end of silence’ rollins band, i jest tam masa emocjonalnej wiwisekcji, wypruwania z siebie agresji, moje typy to ‚almost real’ i ‚obscene’ – jak ktos kuma to wie.. plyta stara juz dosyc, jak sie nie myle to na trasie RB obgrywali ja rozgrzewajac przed beasties, ktorzy byli na trasie ‚ill communication’ (rollins opisywal w ‚black coffe blues’ jak go wkurwia, gdy na koncert przychodzi masa dzieciakow w amorficznie workowatych ciuchach, no trudno sie dziwic, jak heniek wyskakuje na scene w samych szortach.. poza tym to bylo 10 lat temu, dzis kazdy ciec lapie sie na ta norme i nikogo nie dziwi) no ale ta dygresja idzie w zla strone, wlasnie, mialo byc o ZŁYM: ktokolwiek z minimalnie rozwinieta zdolnoscia introspekcji wie, ze zima to czas, w ktorym niedobra polowka jest bardziej aktywna, ze jak w fotografii – wyrazic sie latwiej uzywajac cieniow, niz swiatla – moze niekoniecznie mordujac niewinnych ludzi, ale cos w ten desen.. i nie mow mi nie, nikt nie jest tylko dobry.. zima, zima, zima, sprawia, ze ludziom w glowach rosna potwory, dwa przyklady tekstow sprzed 3 albo 4 lat:

#1
Puszka Pandory. Czy jin-jang symbolizuje harmonię, czy raczej walkę i zmaganie? Tworze wokół siebie zasieki obronne. Hate-love relationships, wbijanie noża w plecy. Trzęsące się ręce i paranoiczne myśli, na przykład o tym, jak kobiety aktem seksualnym wszczepiają truciznę. Czy żywisz mnie jadem? Przypominam sobie czarne myśli sprzed paru tygodni o samobójstwie i o zabójstwie. Mogłem cię zabić. Miałem stuprocentową okazję, gdy spałaś jak zabita w moim samochodzie. Próbowałem cię wyciągnąć, ale ty opadłaś na ziemię jak zwłoki. Gdybym cię tak zostawił na ulicy, odpalił auto, i rozgniótł jak biedronkę, najpierw na wstecznym, potem dla pewności do przodu, i przed siebie… Policja usłyszałaby o tym, jak odprowadziłem cię pod klatkę i odjechałem, ty za mną biegłaś, ale ja spieszyłem się przed siebie, i nadjechał jakiś wózek, który zrobił ci ała w głowę i kark. Co ty na to? Ciekawe, co byś powiedziała po przeczytaniu tego?

#2
Wiesz dobrze, że myślę teraz o tobie w ten sposób. Jesteś mniejszy od czerwonego robaczka pełzającego po ścianie mojej ubikacji. Zbyt długo się znamy, żebym ci to musiał mówić słowami. To jest pomiędzy nami. Zmęczony jestem twoimi kompleksami. Żygam byciem twoim wujkiem. Moment ciszy pomiędzy nami, kiedy prawda była tak jaskrawo oczywista…twoja żałosna próba zagłuszenia tej ciszy gadaniem o niczym. Moje bezsilne próby nadania moim słowom do ciebie jakiegoś znaczenia. Żenujące rozstanie. Cisza, z jaką cię pozostawiłem nie pozwoli ci uciec od spojrzenia prawdzie w oczy. Twoja przejebana przyszłość, dryfująca na oślep, na którą boisz się mieć jakikolwiek wpływ. Twoje życie ustawione już do samego końca bez twojej woli, przerażające ciebie i wszystkich dookoła: pustka, wojsko, bachory, wódka, awantury, bicie, tłuszcz, zawał, żal, sentyment do starych czasów, pustka. Nie zagłuszysz tych wszystkich myśli dzisiejszej nocy.

Tak wlasnie bywalo.. i TY malutka nazywasz swoje mysli ‚nieuczesane’?? bueheh.. ej, ale to jest tylko pisanie, co nie? no wiec przypomina mi sie prawdziwa sytuacja mniej wiecej z tego samego czasu, gdy znow byla zima, a ja w gescie nieswiadomosci faktu, ze niektorych rzeczy po prostu sie nie rusza [ ;P ], pozyczylem 2 plyty toola: undertow i aenima.. tresc – muzyczna, liryczna, wizualna – byla mroczna, a moj mozg wzial to i spotegowal, mialem ostry drive, no i raz mialem korepetycje z jednym synkiem – mial 10 lat i tego dnia mnie denerwowal, bo cos mu nie szlo, nie myslac o tym skupilem na nim zle intencje i synek dostal krwotoku z nosa… dwa dni pozniej spotkalem w knajpie znajoma i przypadkiem opowiedziala mi o swoim nauczycielu z college’u, ktorego nie lubi, i ktory zawsze husta sie na krzesle, i o tym, jak skupiala sie na tym, zeby wreszcie spadl z krzesla, ale jej sie nie udalo, za to, jak napomknela, dostala krwotoku z nosa.. Dziwna to rzecz, gdy normalni ludzie ze skrawkow rzeczywistosci wygrzebuja cos, co pokazuje im, ze nie do konca sa takimi fajnymi, jakim sie caly czas widza. nie oszukuj, tez cos bys znalazl(a), rzecz w tym, ze nikt o tym nie wie, i nie chcesz tego nawet przed soba przyznac.

no ale zeby nie pozostawiac szanownego czytelnika tak calkiem bez happy endu: dla chlopcow i dziewczat zbasowana i rozlana nuta w sam raz na dni bez slonca: D’angelo Voodoo.
A jak jeszcze malo to moja milosc #1 Astrud Gilberto + omlet waniliowy z miodem i cynamonem + kawa parzona kolumbia zlamana z irish creme :P
bardziej slodko sie juz nie da heheh
peace 2 y’all.

czasem sie tak zdarza, ze wychodze w sobote na miasto i juz po kilku chwilach wyczuwam, ze tego dnia w ludziach dookola cos niedobrego siedzi, jakis zly ferment, ktorego normalnie nie odbieram, widze to w spojrzeniach, mimice, slysze w slowach, czasem ktos mijajac potraci za mocno jak na przypadek.. negatywne emocje wychodza z ludzi w ich nerwowych tikach, rasistowskim pierdoleniu, w knajpie ktos rozbija szklanke o sciane obok mnie, jakies disy od nieznajomych pijanych przechodniow… caly czas staram sie to puszczac mimo i pytam sie ile jeszcze? zla karma buzuje dziko w powietrzu, kto ja wzial, musi oddac dalej i tak w nieskonczonosc.. jakis agresywny kutas, o ktorym wiedzialem od momentu mojego wejscia do baru, ze cos bedzie, miota sie po calym lokalu z widocznymi oznakami alkoholowego stuporu i rozpierajacej agresji, potraca mnie, co jest? odpycha, ja robie to samo, a koles zatacza sie i leci na ziemie razem z maszyna do rzutek i zbiega sie masa bydla i jest po wszystkim. jak wychodzimy nikt inny tylko moj ziomus mowi mi z niedosytem: szkoda, mogles mu dojebac kilka lakow. nosz kurwa mac.

Namaste.

3 dni wro

2 komentarzy

podcinam zyly wylewam czarna krew mysle trywialnie: zle rzeczy, które widze w Tobie, które chce zmieniac, naprawde siedza we mnie.

04:35

Brak komentarzy

wpol do piatej rano to w sam raz pora na zmienianie szerokosci tabel i dodawanie horizontal rulez na blogu, ale po calej tej kofeinie po prostu sie nie poloze, tylko wsiade za 4 godziny do autobusu i pojade do wrocka.. w sumie to chore pracowac do tej pory ale i tak wole raz na jakis czas takie cos od mozolu i znoju regularnej pracy etatowej, zreszta juz skonczylem, a przyszly tydzien uplynie przyjemniej, na spotykaniu ziomkow, wydawaniu zarobionego szmalu i konsumpcji zycia ogolnie.
trochu przynudzam, moze jednak sie poloze spac?


  • RSS