maras blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2001

scratch

1 komentarz

OD ZERA

Kiedyś siedziałem na szczycie świata
I czułem że mam wszystko w garści
Ale coś źle poszło, nie jestem pewien co
I teraz siedzę sam w swoim pokoju
Ludzie zawsze próbuja dawać dobre rady
Może te rady są coś warte
Ale uwazam że ma się to, za co się zapłaciło
I ja teraz płacę i płacę i płacę
Straciłem wszystko co miałem
Zaczynam od zera
Wszystko czego chciałem było w zasięgu ręki
Wszystko czego potrzebowałem miałem pod nosem
Miałem najlepszą rzecz na świecie
Ale teraz możecie sobie ją wziąć
Straciłem wszystko co miałem
Zaczynam od zera
Z mojej twarzy znikł uśmiech
Zostałem usadzony na swoje miejsce
Ale świat wciąż się kręci
A ja wciąż po nim chodzę
Straciłem wszystko co miałem
Zaczynam od zera

SCRATCH

I was once sitting on top of the world
I really had things in my hand
But something went wrong I’m not sure what
And now I’m sitting here at home alone
People they want to give you free advice
Well that’s something that I always try
But you get what you pay for that’s what I say
And now I’m paying and paying and paying
I lost everything I had
I’m starting over from scratch
Everything I wanted cooking on the stove
Everything I needed right in the home
I had the best thing you can have
You can have it you can have it now
I lost everything I had
I’m starting over from scratch
Wiped that smile off my face
Put me down in my proper place
But the world just keeps on spinning around
And I’m still hanging around in this world
I lost everything I had
I’m starting over from scratch

lyrix mark sandman – Morphine
transl. maras

co poza tym? stan w ktorym sie znajduje (poza tym ze lekko dojebany) opisuje slowo paradox. wcale przyjemny zreszta. ukladaja sie mysli w halas a na dodatek wieje od polnocy….. badz tu madry czytajac takie private jokes ktore byly modne w latach ’30ych.

udziela mi sie

3 komentarzy

angst typowy dla tej pory roku powodowany cieplym, silnie wiejacym w kotlinie JG halnym

tropiki

4 komentarzy

goddam, czemu nigdzie w moim miescie nie moge znalezc najlepszej powiesci Millera? w ksiegarniach brak, w bibliotekach to samo, tylko Zwrotnik Raka, ktory przeciez jest slabszy.. to przez miejsce – w Paryzu mozesz tylko napisac ksiazke o zarciu na krzywy ryj i pukaniu babek, co innego NYC – miasto elektryzujace i bezlitosnie kopiace w pysk do tego stopnia, ze wystarczy o nim przeczytac xiazke zeby poprawic sobie humor.

5 bPS

10 komentarzy

pisac cos mialem ale zapomnialem, postscripty za to pamietam:

ps: TommyBoy: jak mnie lukasz to wysylaj to swoje gowno bo ja mam juz porobione. sie nie pracoholizuj tylko kurwa cos dla ludu zrob. bede we wrocku za tydzien to szykuj garduo.

psII: tu sie czasami o niejakiej J pisalo i od teraz bedzie znana jako X ;|
? :) ?
? :( ?
sam nie wiem, chyba :) ;)

psIII: jest 8 po polnocy i kawe wciagnalem wlasnie bo biore sie za rozgryzanie TranslationManagera (gowno skomplikowane zrobione przez IBM w os3) no ale nie wiem czy to madre bylo z ta kawa bo tak patrze na to co napisalem i chyba mi sie dzis cos kurwa szyk jebie, lepiej bylo sie wyspac i rano robic a teraz co, czwarty postscript?

psIV: zakwasy mnie juz 2gi dzien od pasa w dol trzymaja

psV: bronilem sie jak moglem, ale w koncu brak doraznej gotowy zmusil mnie do zgody na dawanie korkow jakiejs siedemnastce. ja dawno tego nie robilem (korki;) no i jeszcze jak uslyszalem ze ona chce do mnie bo ma 2 paly to mi sie odechcialo wiec z zimna krwia mowie do sluchawki ze 40 PLN/godzina a ona sie zgodzila.. z ulga dawno stracilem kontakt z tzw. branza no ale spotykam jednego takiego prawie-magistra i mowi ze nikt nie zaplaci wiecej niz 30 PLN. hehh, szacunek trzeba do siebie miec facet.

wastetime

4 komentarzy

wszystkie wczorajsze urodziny i typowo wczorajsze prezenty: rowery, komputery, sprzet audio, plyty, bokserki, cygara, itd itd. ja chce tylko jednego telefonu. zeby zadzwonil i zebys byla po drugiej stronie.

faceci sa jak psy, za bardzo sie przywiazuja.. ja cie mam przed oczyma gdy puszczam stare plyty, spotykam twoich znajomych, chodze ulicami wroclawia, ktory mi sie nieodlacznie z toba kojarzy..

przywiazanie to najgorsza rzecz, wiem wiem, tyle razy i tak latwo mi to sie mowilo.

2 lata temu w stanach mialem ksywe ‚big dog’, tam to znaczy mniej wiecej ze ktos jest ‚pies na suki’, ale moj manago, ktory wymyslil ta xywe chyba nie trafil, suki na moim podworku jakos nie ciesza.

jestem troche zmeczony, to zaraz minie. w koncu biegalem dzisiaj 2 godziny po pelnowymiarowym 23-metrowym boisku do koszykowki, za kolesiami po 7 lat mlodszymi.

jutro biba i zapomne o wszystkim. a za 3 miesiace sladu tu po mnie nie zostanie.

jest bosko

4 komentarzy

moj biorytm na jutro:

Fizyczny: 0
Emocjonalny: 63
Intelektualny: -94

No gorzej juz NAPRAWDE byc nie moglo, dlaczego tylko wtedy wychodza mi urodziny 4fuck sake??????

sroda

2 komentarzy

yooo, niewiele ostatnio pisze bo jakos wszystko do wnetrza mam skierowane wiec bedzie krotko a zwiezle: wracam do powaznego uprawiania basketu – jutro wyskakuje na pierwszy trening w 3cioligowej druzynie :P … minelo jakies 6 lat od czasu, gdy trenowalem na powaznie (z tego 5 lat jarania fajek) no i ludzie mysla, ze wariuje: „stary, no co ty?”, trener sie zdziwil jak mnie zobaczyl, ale chuj: wole takie dziwne posuniecie, niz to, co zwykle robia kolesie po studiach: sadzaja dupe na jakims stolku, ciesza sie, ze maja placony ZUS i narzekaja ze rosnie im brzuch..

poza tym niezle zyje: niewiele pracuje (ale skoro odpuscilem ostre uzywanie nie potrzebuje zbytnio kabony), studiuje w dalszym ciagu (koncze prace mgr.) w ramach tego ostatniego jako jedne z ostatnich pozycji mam 3 opasle xiazki do przeczytania: 2 i 3 tom Historii Filozofii Tatarkiewicza i Orientalism Saida. ta ostatnia rzecz, autorstwa najwiekszego chyba autorytetu w tej dziedzinie, Pakistanczyka mieszkajacego w Stanach, jest przekrojówą calej masy kurestwa, ktorego dokonal Zachod w stosunku do „Orientu” (czytaj wszystkiego co nie jest Zachodem, bo tak daleko ta generalizacja siega). Biala cywilizacja odznacza sie xtremalna ignorancja od zawsze i pomimo akcji afirmatywnej i political correctness w stanach (jedno i drugie to czysta kpina), ta ignorancja trwa do dzisiaj, przyklad – racje zywnosciowe zrzucane na Afganistan zawieraja mieso, ktorego tam sie nie je. Takie postepowanie wskazuje na bezczelna wyzszosc, z jaka Zachod narzuca swoje zwyczaje na ‚nizsze’ kultury i wciaz to kolonialne myslenie jest w nas tu i teraz, nawet w tak niewinnej lekturze jak W pustyni i w puszczy, gdzie dzielny Stas, ktory jest dzieckiem, przechytrza i zwycieza dziesiatki doroslych czarnych mezczyzn.
no dobra, to tyle, nara bialasy.

Uzytkownik2: (23:24)
mówiłem ci mało brakowało a pociągneła by mi rano i mojemy kuplowi popołudniu
Uzytkownik2: (23:25)
a później przyszed jej chłopak z różą po nią
Uzytkownik1: (23:25)
buhahahahah
Uzytkownik2: (23:25)
wszystko w jeden dzień
Uzytkownik2: (23:25)
no stary
Uzytkownik2: (23:25)
i czujesz kurwa ten świat jest pojebany
Uzytkownik1: (23:25)
taaaa, ta cywilizacja musi umrzec

jak ja

4 komentarzy

nie cierpie niedziel, szczegolnie wieczorow w ten dzien, to jest czas, w ktorym wszystko stoi w miejscu jakos tak bez sensu, do tego dochodzi dziwny niepokoj nie wiadomo skad, ?przeczucie aktywnego tygodnia?, paradox. ja lubie nastroje konkretne a nie cos jak niepewnosc nie wiem czego nawet? probuje jakos zabic ten czas, czytam stare dzienniki, przypominam sobie dokladnie opisane tam wieczory sprzed 4 lat, ludzi i humanoidow z mojej przeszlosci, puszczam stare plyty, ktore jeszcze bardziej kojarza mi sie z czasem i sytuacjami, w ktorym zaczynalem ich sluchac, leci vanishing point primal scream, requiem na choraly gregorianskie, nearly god, wynton marsalis z koncertu i check your head, ktorego nigdy nie moge przecenic. z nowych rzeczy (starych, ale jeszcze nie znanych mi) zapodalem dzisiaj 2 plyty future sound of london: isdn i podwojne lifeforms. no sam nie wiem. nic juz dzis konkretnego nie zrobie, wiec zywie wyobraznie planami na przyszlosc – najambitniejszy z nich to studiowac interactive digital art na univ. of Colorado – pomysl nie jest calkiem nowy, ale pare dni temu objawil mi sie jako konkretny i realny cel.

kiedy chlopak staje sie mezczyzna i jak? dla mnie to jest teraz. tu. przez przyjmowanie wewnetrznego rygoru. getting things done NOW… w ten sposob z chlopca stajesz sie mezczyzna… tu chodzi o regularnosc, odpowiedzialnosc, swiadomosc, cel. tym bardziej ze teraz nie masz wyjscia, bo inaczej twoje zycie ulegnie rozkladowi. jestes teraz bez NIEJ – osoby, ktora byla dla ciebie szkieletem, oparciem, kims, kto trul ci dupe ze masz robic to, czy tamto, probowala ci narzucic jakies zasady, a ty na przekor postepowales odwrotnie. niestety, ale tak jest: niczyje rady, zacheta, grozby i zmuszanie ciebie do czegos nie zmienia ciebie, musisz sam do tego dojsc, jak oczywiste by to nie bylo… teraz jestes sam i WIESZ, ze musisz narzucic sobie ta dyscypline zeby miec jakiekolwiek zycie… to lekcja mestwa (nie meskosci). dopiero teraz rozumiesz poprzedni rok, calkowicie przejebany na niczym, rozumiesz sens tego roku: teraz wiesz, jak daleko mozesz sie posunac w folgowaniu sobie, swojemu ego. wiesz, do czego to prowadzi – do stanu, w ktorym zupelnie nic cie nie cieszy. teraz jestes sam – inaczej to by do ciebie nie dotarlo – ale teraz nie masz sie komu wyzalic, na kim oprzec. musisz stanac z tym twarza w twarz. ze swoim strachem przed samotnoscia. nie ma tu nikogo tylko ty. jezeli wygrasz bitwe ze soba, reszta przyjdzie naturalnie, ale teraz musisz to sam budowac. budowac w sobie sile i zelazny rygor tego, co sam sobie narzucisz. nigdy wiecej wychodzenia na ulice w poszukiwaniu odpowiedzi…. to jest we mnie. nigdy nie miales wiekszej wiedzy niz teraz i nigdy bardziej jej nie ignorowales niz teraz. masz wszystkie elementy, poskladaj je do kupy. na to potrzeba czasu. nie ciesz sie po 2 tygodniach nierobienia czegos albo robienia. nie swietuj. to jest walka. wroc do swojej czystej postaci. samotnosc jest darem. tylko dzieki niej mozesz zmienic siebie. wyjdziesz z tej walki zwycieski. zabijesz swoje stare ja. wyjdziesz z niej kims innym. i wtedy to, czy ona wroci do ciebie, czy nie nie bedzie mialo znaczenia. badz jej wdzieczny za to, ze jestes teraz sam. docen jej madrosc. nie zrzucaj na nia winy i nie znajduj latwej drogi w nienawisci do niej. wszystko, co sie miedzy wami stalo jest wypadkowa waszych wspolnych dzialan. teraz jestescie osobno. to bylo tak: jednoczesnie sie przyciagalismy i odpychalismy w jednakowym stopniu. rozstalismy sie, zeby spotkac sie za jakis czas bedac innymi ludzmi, bo bedac razem miotalismy sie w klatce paradoksu. milosc to nie wszystko, zabraklo miejsca na rozwoj. DOOMED TO CRUMBLE LEST WE GROW. wiedz jedna rzecz: nie ma dla ciebie innej drogi niz zmiana. pozostanie w tym samym miejscu to smierc. recepta jest prosta – patrz przed siebie, nie sluchaj glosow z boku, one cie zwodza i oslabiaja. jestes pelna osoba. budujesz swoja przestrzen. nie porownuj siebie z innymi, innych z innymi, jej z innymi, siebie z nia. zdaj sobie sprawe ze to POCZĄTEK PODRÓŻY. ciesz sie nia, planuj trase, podroz nigdy nie toczy sie sama. wczoraj, gdy na to wszystko wpadlem, nie moglem zasnac z wrazenia. bo mezczyzna stajesz sie w jednym momencie. pstryk. za tydzien bede mial 25 urodziny. dzis wychodze na ulice, widze to samo, co wczoraj, ma ten sam ksztalt, ale jest calkiem inne. po napisaniu powyzszego wahalem sie, czy zamieszcac to tu, bo brzmi naiwnie jak mieszanka pozegnalnego listu nastoletniego samobojcy z amerykanskimi podrecznikami w stylu „jak osiagnac absolutny sukces” ale hej, what da fuck – to w koncu moj dziennik, tak?


  • RSS